2.04.2021

WIELKI PIĄTEK

PÓJDĘ DROGĄ TWEGO KRZYŻA,
BO KRZYŻ MNIE DO CIEBIE ZBLIŻA,
NIC NAS ODEŃ NIE ODSTRASZA,
BO W KRZYŻU NADZIEJA NASZA.

„Krzyż to nie tylko echo przeszłości, to nie tylko fakt, który zaistniał. Krzyż to prawda, która się nigdy nie skończy. Chrystus raz cierpiał i umarł. Umierając przekazał nam cierpienie. Każdemu człowiekowi włożył na ramiona krzyż i każe nam go nieść za sobą, bez względu na to, czy człowiek podejmuje go chętnie czy też narzeka na twarde jego ramiona. Krzyż każdego człowieka jest dostosowany do jego możliwości i sił, i trzeba go podjąć z ochotą, bo bez krzyża życie człowieka wierzącego byłoby pozbawione celu i sensu. Przede wszystkim z krzyża spływa światło.

Żyjemy w wieku pełnym udręki i cierpienia. Lepiej niż nasi przodkowie rozumiemy i zdajemy sobie sprawę, że być człowiekiem, to być przybitym do krzyża. Ale nie tylko jednostki dźwigają krzyż. Całe rodziny i narody uginają się pod jego ciężarem. Gdzie znaleźć światło dla naszych ciemnych i mrocznych czasów? Chrystus mówi do nas: To prawda, że krzyż jest ciężarem, ale jest równocześnie i łaską. Nie wynalazło go piekło, ale dobroć i mądrość Boga. Krzyż jest najlepszym lekarstwem, jakie niebo mogło podać chorej ziemi. Za krzyżem stoi lekarz, który chce i może uleczyć. Pyszny, niosąc krzyż staje się pokorny. Rozpustnik dźwigając krzyż poznaje brzydotę grzechu. Chciwiec podejmując krzyż zwraca się ku wiecznym wartościom. Bezbożnik wraca do Boga.

Zbawiciel może nie domaga się od nas dźwigania wielkich krzyży, ale chce abyśmy powiedzieli: TAK BOŻE, jeżeli znajdziemy się na krzyżowej drodze życia. Z Chrystusowego krzyża spływa moc i siła. Jest on darem dobroci i mądrości Bożej.

Krzyż Chrystusowy jest mocą i siłą, która przezwyciężyła śmierć”.

Źródło: O. Letus Szpucha, Kazania Pasyjno-Maryjne, Wydawnictwo Calvarianum, Kalwaria Zebrzydowska 2000.