Rozpoczęliśmy listopad – miesiąc owiany tęsknotą, refleksją, smutkiem za naszymi bliskimi zmarłymi. Na kartkach wypominkowych wypisujemy imiona osób, których nie ma fizycznie z nami ale żyją w naszej pamięci – rodzinę, sąsiadów, przyjaciół, współpracowników, znajomych. Serce często przeszywa uczucie pustki a cisza i nieobecność po tych, których tak bardzo kochaliśmy w tych dniach krzyczy najgłośniej.
1 listopada obchodziliśmy uroczystość Wszystkich Świętych. To Oni dają nam przykład jak można powstać z każdego upadku, jak dzięki wierze można się nawrócić i wypełnić to największe powołanie, jakim jest powołanie do świętości. Ewangelia według Św. Mateusza przypomniała nam o Ośmiu Błogosławieństwach – złotych zasadach, których zrozumienie, poznanie i wcielenie w życie pomoże nam wzrastać w drodze do osiągnięcia życia wiecznego. I choć często jesteśmy smutni, ubodzy w duchu, cisi, pragniemy sprawiedliwości, staramy się być miłosiernymi, w skaramencie pokuty i pojednania odzyskujemy czyste serce, dbamy o pokój oraz nie raz doświadczamy prześladowania to wierzymy, że dostąpimy wiecznej szczęśliwości, że będziemy obcować w Niebie ze Świętymi, że właśnie tam w Niebiejskiej Ojczyźnie jest nasz skarb największy. Bądźmy więc jak „lud wierny szukający Boga”, weźmy przykład z tych, którzy choć grzeszyli potrafili na zawsze odmienić swoje serca i tak szczerze się nawrócić.
Pochylamy głowy nad grobami naszych bliskich zmarłych, wypowiadamy słowa modlitwy, oddajemy szacunek i świadectwo, że pamięć o nich tli się w naszych sercach tak jak migający płomień zapalanego znicza.
Zmarli potrzebują naszej modlitwy. Nie ustawajmy wyprszać dla nich łaski Nieba a nam jeszcze pielgrzymującym niech towarzyszy myśl, że dążymy do tego aby oglądać Boga. I choć tęsknota przeszywa nasze serca, a czas płynie to nikt i nic nie uleczy pustki ale wiara da nam nadzieję w zwycięstwo Życia a nie śmierci. Tak jak tego dokonał nasz Zbawiciel Jezus Chrystus.